16
Czer
10

Pokój konferencyjny: okiem Teppera

Zakończyły się 3 najważniejsze konferencje tegorocznego E3: Microsoft, Nintendo i Sony. Nie chcę wyjść na przemądrzałego buraka mówiącego „a nie mówiłem”, ale cóż – takiego obrotu spraw się spodziewałem. O czym dokładnie mówię? Zapraszam do rozwinięcia, gdzie przyglądam się z pewnej odległości tym wydarzeniom i staram się ułożyć swój scenariusz na przyszłość. To pierwsza część małego cyklu, możecie spodziewać się także wrażeń Lemlicha i Durskiego.

Można o konferencjach napisać albo w kolejności chronologicznej, albo od najlepszej do najgorszej. Ja pozwolę sobie skorzystać z tego drugiego klucza, zatem od razu będzie wiadomo, kto zrobił na mnie największe wrażenie.

  • NINTENDO

Po ich konferencji spodziewałem się Vitality Sensora, Wii Party, casualowego szaleństwa i małego rodzynka pod postacią 3DS. Dostałem coś zupełnie innego. Chociaż początek był słabiutki i nowa Zelda po raz pierwszy w historii naprawdę NIE robi wrażenia, to później było już tylko lepiej. Nintendo nie pozwoliło mówić Cammie Dunaway, tylko postawiło na Reggiego Fils-Aime, czyli szefa amerykańskiego oddziału firmy. Ten facet mi, i po reakcjach publiczności rozumiem, że nie tylko mi, potrafiłby sprzedać bezprzewodowy prysznic. I wespół z nieco może mniej charyzmatycznym Satoru Iwatą, czyli prezesem Nintendo, sprzedali mi tym razem piękną bajkę o wspaniałych emocjach, których doznam grając w nadchodzące gry Nintendo. Zarówno na wskroś casualowe Wii Party (przełamujące granicę między grą wideo, a planszową), jak i celujące w sentymentalnych drani Donkey Kong Country Returns czy Kirby, wydają się być dziś stworzone specjalnie dla mnie. I chociaż z początku nowy Metroid od Team Ninja nie potrafił mnie do siebie przekonać, tak teraz wierzę, że będę chciał w niego zagrać po premierze. Co innego jednak świetne gry, ale już nam znane (jak choćby też Dragon Quest IX), a co innego rewolucyjnie zapowiadający się nowy sprzęt – Nintendo 3DS. Płynące z LA sygnały są niemal jednoznacznie pozytywne – gra się świetnie, wygląda to świetnie, a na dodatek kosz deweloperów wspierających tę platformę jest dwa razy głębszy niż ten od świadczeń gwarantowanych NFZ. I zdaję sobie sprawę, że gier przez nich tworzonych fizycznie jeszcze nie ma. Ale sprzedano mi nadzieję, że będą.

Pozostaje jeszcze kwestia, czy 3DS zrewolucjonizuje jedynie portfele Iwaty i Reggiego, czy także sposób grania. Kwestia wydawać się może otwarta, ale deweloperzy już teraz w wywiadach (Kojima, Inafune) opowiadają, że nie zastanawiają się jak wydać grę wyglądającą na 3DS lepiej niż na DSie, ale jak wykorzystać efekt trójwymiarowości w rozgrywce. Mam nadzieję, że taki Hideo będzie potrafił zamknać usta nawet największym malkontentom pokroju Durskiego.

Straszna szkoda, że nie podano ani przybliżonej nawet daty premiery, ani ceny. Wynikać to jednak może także z chęci sprawdzenia tematu – jak podejdą do nowego zwierza dziennikarze. Czy rynek jest już na to gotowy? Czy konsument będzie w stanie za to sporo zapłacić? Czytając pierwsze wrażenia na wielu stronach odpowiedź na oba pytania wydaje się brzmieć TAK, toteż najpóźniej na Tokyo Game Show spodziewam się oficjalnie dowiedzieć, kiedy nareszcie to cacko będę mógł zabrać do domu.

Podsumowując – Nintendo zrobiło konferencję stanowiącą przeciwieństwo zeszłorocznego, żałosnego wystąpienia. Były gry, były marzenia, były szczere uśmiechy i nowy, fenomenalnie zapowiadający się sprzęt. Wpadki? Też były, a jak! Ale bez nich całość trąciłaby plastikiem. Jest dobrze Nintendo, dla mnie to wy wygraliście tegoroczny bój o uwagę.

  • SONY

Jeśli miałbym najkrócej podsumować konferencję Sony, to powiedziałbym, że było śmiesznie. Kevin Butler wywoływał dosłownie salwy śmiechu publiczności i można jedynie żałować, że był tak krótko na scenie. Nie bez powodu też wypunktował Microsoft m.in. opowiadając dowcip o wyprzedaży poncho w LA. W zasadzie można powiedzieć, że urwał.

Poza tym jednak na konferencji dominowały gry i Move. Jeśli chodzi o te pierwsze, to niestety nie dowiedzieliśmy się wiele nowego, a to za sprawą ogłoszenia wielu tytułów jeszcze przed targami. Decyzja to dziwna, bo na konferencji było wszystko poza najbardziej pożądanym efektem “wow”. Po prostu pokazano filmy/rozgrywkę z kilku znanych pozycji, co mnie w pewnym momencie zaczęło już nudzić. Nie można odmówić Sony niezłego line-upu na najbliższy czas, jednak dla mnie zabrakło zdecydowanie wątków, powiedzmy, orientalnych. Ale i nie o to chodziło.

Sony chodziło bowiem o dwie rzeczy: Move i 3D. O ile samo Move, albo samo 3D brzmią interesująco, ale może nie powodują urwania mi dupy, tak połączenie tych dwóch może stanowić nie lada gratkę. 3D w konsoli już jest, musimy zaczekać jedynie na obniżkę cen telewizorów. Move ukaże się na jesieni i w cenie 50$ znajdzie z pewnością spore grono zwolenników. Sony nie może tylko zezwolić, aby zdominowały ten sprzęt casualowe pozycje. Musi być po prostu “cool”, muszą pojawić się także tytuły skierowane do młodzieży, która sama w swoim pokoju albo przez internet z przyjaciółmi katuje bardziej hardkorowe pozycje. Ja na Move czekam i na pewno nabędę je prędko. Mam nadzieję, że zrobi tak więcej graczy.

Zawodem był dla mnie brak nowego PSP, a jedynie rozpoczęcie kampanii reklamowej starego sprzętu. Sony już naprawdę nie ma wiele czasu na rywalizację z Nintendo. Jeśli 3DS nie będzie za drogi i tworzyć będą na niego, jak zapowiadają, zachodni deweloperzy, to PSP zginie. Mogą być miliony konsol na rynku, ale ktoś musi kupować gry. A ludzie przestaną to robić. Czekam na Gamescom/Tokyo Game Show i jakiś zdecydowany ruch ze strony Sony. Póki co odniosłem wrażenie, że nawet oni w ten sprzęt już nie wierzą.

  • MICROSOFT

Konferencja pierwsza chronologicznie i pozostawiająca fatalny niesmak w ustach po sobie. Rozpocznę jednak od pozytywnego wątku – Kojima wyglądał jak zawsze stylowo, a jego gra będzie, w co wierzę z całego serca, wspaniała. Co z tego jednak, skoro Rising ukaże się także na PS3? Dodatkowo ta gra wydaje się wręcz stworzona do Move. Move, nie Natala czy też Kinecta. Ten ostatni zaś to był motyw przewodni konferencji Microsoftu i cóż – poglądu od podcastu nie zmieniłem. Nie jestem tym sprzętem w ogóle zainteresowany, nie ma mi on nic do zaoferowania. Gry na niego przypominają Eyetoya, którego ograłem lata temu, a bezdotykowa obsługa dashboarda zakrawa na kpinę. Mam trzymać przez kilka sekund ręce w powietrzu, aby przesunąć jedną piosenkę? A jak będę chciał przesunąć ich dziesięć? Podobnie kwestia zupełnie niepotrzebnego video-chatu niedostępnego już tylko w pralkach i sokowirówkach. Na dodatek plotki głoszą, że cena Kinecta ma oscylować wokół 150$, czyli 3x więcej niż Move i niewiele mniej niż Wii.  Dla kogo jest nowa kamerka MS? Casuale przecież już posiadają swoje Wii. Microsoft chce ucasualowić hardkorowców? Pomysł wydaje mi się w najlepszym przypadku wątpliwy.

Bardziej szczegółowo do tej konferencji z pewnością podejdą kolejni koledzy. Ja ze swojej strony mogę podsumować krótko – to co chcieli mi sprzedać i PRZED E3 prawie im się udało, teraz wypadło z mojej listy zakupów. Jeśli chodzi o gry hardkorowe to oczywiście były, ale ile strzelanin można zeżreć? Już się świniom nie chce. MS – pudło. Do poprawki.

Reklamy

8 Responses to “Pokój konferencyjny: okiem Teppera”


  1. 1 marvelous
    16 czerwca 2010 o 13:21

    W całej rozciągłości zgadzam się z ostatnim akapitem.

    Choć konferencji Nintendo nie widziałem, to po ostatnich niusach najbardziej podoba mi się właśnie 3DS, świetna konsolka się zapowiada – takie połączenie PSP z DSem.

  2. 2 ethnoe
    16 czerwca 2010 o 13:23

    Widzę spodobał Ci się zwrot „dupy nie urywa” 😉

    Gdybym mógł, to odwróciłbym kolejność 2 pierwszych miejsc, jako że Nintendo w ogóle mnie nie kręci, ale z relacji wynika że nikt nie może upaść niżej niż Microsoft (w oczach hardcorowego gracza, no i te srebrne wdzianka.. ).

  3. 16 czerwca 2010 o 13:26

    premiera Move jest na JEDEN dzien przed moimi urodzinami, wiec jeden powod do radosci juz mam.
    3DS moglby wyjsc jak najszybciej – moze udaloby sie go kupic nawet w Japoni – bylby kolejny powod do podrozy do KKW :]
    no i data GT5…
    plus Valve i Steam na PS3.

    to sa najwazniejsze rzeczy, jakie uslyszalem/dowiedzialem sie na konferencjach E3.

    MS mnie kompletnie nie kupil – chociaz moze w koncu sie skusze na Xa z WiFi. i w koncu zagram w tego Mass Effecta 😉

  4. 16 czerwca 2010 o 13:30

    aha – jeszcze jedno.
    cena Kinecta moze wydawac sie wysoka, ale zwroc uwage na to, ze na Kinectcie (rety, co za koszmarek jezykowy) moze grac do 4 osob jednoczesnie. gdybys chcial grac w 4 osoby na Move (da sie w ogole? chyba nie), to musialbys zainwestowac $200 (plus ewentualnie dodatkowo kolejne kilkadziesiat dolcow za ten drugi wichajster).

  5. 5 angh
    16 czerwca 2010 o 14:48

    W mass effect mozna pograc na pc
    co do paru osob w kinect i move – niby w kinect mozesz, ale jeszcze trzeba miec w co pograc. Opoznienie i precyzja do mnie nie przemawiaja. Dodatkowo ciekawe, czy to sobie poradzi z 4 osobami. Wieksozsc prezentacji na konferencji pokazywala, jak bardzo aktorzy staraja sie nadazyc za tym, co sie dzieje na ekranie… takie male oszustwo…
    Tak czy siak, ja zostaje przy padzie. Machanie lapkami, w zaden sposob, mnie nie bawi.

  6. 16 czerwca 2010 o 17:35

    Zgadzam sięz Twoją opinią w 100% 🙂

  7. 7 skylight
    16 czerwca 2010 o 20:11

    Efekt „wow” u Sony? Gabe i premiera zwiastuna drugiego Portala.

  8. 16 czerwca 2010 o 21:47

    W Szwecji można już złożyć pre-order na zaprezentowane na e3 sprzęty.

    Ceny podawane w tej chwili:
    – Kinect: 1499 SEK, czyli około 600 PLN
    – 3DS Red, 3DS Blue: 2499 SEK, czyli około 1000 PLN
    – 3DS Black: 2999 SEK, czyli około 1200 PLN
    – Nowy Xbox: 2499 SEK, czyli około 1000 PLN


Comments are currently closed.

%d blogerów lubi to: