14
Czer
10

Czy ten cały cyrk miał sens?

Wiara i słonie czynią cuda?

Po przeczytaniu kilku relacji na zagranicznych stronach można zacząć się zastanawiać czy pokaz Kinecta powinniśmy zaliczyć do udanych?

Osobiście nie jestem w Los Angeles, więc jedyne co mi pozostaje to zaufać innym mediom i ich wrażeniom z pokazu nowego urządzenia Microsoftu. Większość stron powstrzymała się od komentarza na temat samej imprezy i skupiła się na podaniu podstawowych informacji, czyli nazwy i spisu gier. Tak zrobił chociażby Eurogamer i Gamespot, które wyraźnie czekają na konferencję firmy, która odbędzie się dzisiaj w okolicach wieczornych naszego czasu.

Na szczęście nie wszyscy byli tak oszczędni w opiniowaniu tego, co zobaczyli. Zacznijmy jednak od tego, w co musieli się ubrać zaproszeni, bo już samo to wydaje się bardzo ciekawe.

Jak wiadomo całe show było nagrywane i zapewne będzie kilkukrotnie retransmitowane przez MTV, więc odpowiedni ubiór był konieczny, by wytworzyć magiczną atmosferę spektaklu z udziałem jakiejś głęboko wierzącej sekty. Cirque du Soleil i prześcieradła czy tam poncha to właśnie był pełny obraz Kinecta.

Oni czekają na znak z nieba czy prezentację sprzętu?


Właśnie z tego powodu IGN nie szczędził raczej negatywnego komentarza odnośnie samej imprezy:

„Słuchajcie, to musi zostać powiedziane: to jedno z najbardziej skomasowanych spieprzeń jakie widziałem na pokazie growym. Świat patrzył na Microsoft, a on uznaje, że najlepszym kierunkiem działania, niezależnie od przenikliwych powodów, jest NIE pokazanie w zasadzie niczego. Zamiast tego, ludzie zostali zaatakowani dziwnym i chaotycznym bałaganem pełnym pretensjonalnych śmieci, mętnego przekazu i migawkami bardzo nieinspirujących gier. Dobry panie.

Jutrzejsza poranna konferencja prasowa będzie musiała być pełna imponującego wyciągania królików z kapelusza by naprawić ten dziwaczny niewypał. Naprawdę, dzisiejszy pokaz stanie w naszych głowach zaraz obok Giant Enemy Crab oraz grania na perkusji w Wii Music. Facepalm

Troszkę pozytywniej wypowiedział się Sam Kennedy z 1UP:

„Ten pokaz był po prostu… dziwny. I mam na myśli to, że ja wiedziałem, że to będzie coś bardzo, ale to bardzo innego – niecodziennie widzicie Cirque du Soleil reklamujący gry wideo. Ale podczas pokazu odczuwałem naprawdę dużo emocji – od konsternacji (wszyscy noszący dziwne kosmiczne stroje) przez zaskoczenie (oglądanie ogromnej sceny, która obracała się do góry nogami i ludzi, którzy zaprzeczają grawitacji) dalej do rozbawienia (słuchając bzdur takich jak „ewolucja ludzkości to… sama ludzkość”), aż do całkowitej nudy (oglądając dziewczynkę bawiącą się z wirtualnym tygryskiem przez około 10 minut). Nie mogę powiedzieć, że całkowicie mi się podobało — ale na pewno utkwiło mi to w pamięci. Co, jak przypuszczam, oznacza, że pokaz zadziałał.”

Najciekawiej i najbardziej otwarcie wypowiedział się Destructoid. Niestety krótki komentarz pisemny Sterlinga nie wystarczy, więc polecam Wam kliknąć w link źródłowy i obejrzeć wideo, w którym pada dużo ciepłych słów.

„WYDAJMY WSZYSTKIE PIENIĄDZE, JAKIE ZOSTAŁY WYDRUKOWANE W AMERYCE, PO TO ABYŚMY MOGLI WYKORZYSTAĆ DZIENNIKARZY GROWYCH JAKO NIEŚWIADOMYCH WSPÓŁUCZESTNIKÓW W NIEDORZECZNEJ REKLAMIE MTV DLA NASZEGO EYETOYA! ORAZ CIRQUE DU SOLEIL!”

Jim Sterling zwrócił tutaj uwagę na jedną bardzo ważną rzecz – czy tam na pewno byli potrzebni dziennikarze? Skoro i tak nie zaprezentowano w żaden sensowny sposób gier, nie podano żadnych szczegółów, bo te zapewne pojawią się na prawdziwej konferencji Microsoftu. Wrażenia z tych pokazów mówią jasno – to nie było przygotowane dla nas i trudno żebyśmy mieli do napisania o tym coś pozytywnego. Na pewno był to bardzo piękny i kosztowny pokaz, który miał tylko jeden cel – wywołać szum. Na to samo zwrócił uwagę Sam Kennedy:

„Dla mnie dzisiaj było po prostu znakiem szumu jaki można sobie kupić za pieniądze. Nie mogę sobie wyobrazić jak dużo kosztowało przygotowanie tego i jak wiele Microsoft zapłacił, żeby puścić to w telewizji. Czy był to udany pokaz czy nie, nie ma to prawie w ogóle znaczenia – Microsoft patrzy na Kinect jako rozszerzenie życia Xboxa 360, więc desperacko chce żeby odniosło ono [urządzenie] sukces, więc patrzenie jak wyrzuca grube miliony by wywołać hype jest fascynujące.

W końcu, to jest nowe terytorium dla nas wszystkich. Kto wie, Kinect może być wielkim sukcesem… lub jedną z największych porażek – to naprawdę pozostaje w kwestii tego, czy uda im się przekonać masy do niego. Jest to interesujący rozdział dla naszej branży, to na pewno…”

No i to jest chyba najlepszy komentarz do całego tego przeżycia, w którym aktorzy nie nadążali za Kinect.

Ręce do góry!

Reklamy

3 Responses to “Czy ten cały cyrk miał sens?”


  1. 1 marvelous
    14 czerwca 2010 o 13:51

    Mi się wydaje, że ten pokaz (podobnie jak z resztą Kinect} był skierowany nie do nas – graczy, a do casuali, niedzielniaków. Ja te kontrolery ruchu traktuję, jak zwykłą ciekawostkę, popierdółkę w stylu Eye Toya. Z tego powodu konferencje dwóch, wielkich koncernów w tym roku średnio mnie interesują.

  2. 2 dzikq
    14 czerwca 2010 o 14:08

    ładny słoń

  3. 14 czerwca 2010 o 16:51

    gracze nie dostali niczego konkretnego, zwykli ludzie raczej średnio będą zainteresowani, a nawet jeżeli, wątpię aby Kowalski po zobaczeniu słonia poleciał do marketu po konsolę.


Comments are currently closed.

Twitter

Najpopularniejsze wpisy


%d blogerów lubi to: