26
Kwi
10

Bądź jak Kojima – czytaj to, co Kojima

Konami wespół z jednym z japońskich wydawców książek przygotowało specjalną akcję z okazji premiery Metal Gear Solid: Peace Walker. Otóż Hideo Kojima podzielił się tytułami powieści, które sprawiły, że jest tym, kim jest (jaaasne), a wydawca ubrał je w obwolutę ze Snake’iem i sprzeda zapewne w nakładzie przewyższającym dotychczasowe wyniki. Większość z nas to średnio obchodzi, bo po japońsku czyta się dość ciężko (z pewnym wstydem muszę przyznać, że często przy tym zasypiam), ale to nie powód by nie poznać tytułów. Część z nich, co prawda bez Snake’a, ale dostępna jest i w naszych księgarniach.

Shadow 81 (Lucien Nahum) – ta pozycja niestety według moich informacji nie została wydana w Polsce. Również na Amazonach jest raczej ciężko dostępna, aczkolwiek nie nieosiągalna. Posiada całkiem niezłe recenzje, więc może rzeczywiście warto się nią zainteresować, też aby podszkolić angielski. W razie czego – szukać tutaj.

Cytadela w Andach (Desmond Bagley) – ten tytuł jest z kolei bez problemu dostępny choćby na Allegro za dosłownie grosze. 2 złote? Bez przesady, więcej bochenek chleba razowego kosztuje. Opis z jednej z aukcji:

Bohaterem książki jest pilot Tim O’Hara, pracujący dla niewielkiego przewoźnika w jednym z głównych państw Ameryki Południowej. Pewnego dnia jego firma dostaje propozycję przewiezienia kilku pasażerów z rejsowego samolotu wielkiej linii pasażerskiej, który z powodu usterki silnika nie może wystartować o czasie. Stara dakota O’Hary zabiera więc na pokład piękną dziewczynę, prezydenta Aguillara, emerytowaną nauczycielkę, amerykańskiego businessmana i historyka. O’Hara ma wrażenie, że lot zapowiada się jak jakiś dowcip, ale już po godzinie okazuje się, że na pokładzie jest również terrorysta, który zmusza go do lądowania w Andach na opuszczonym lądowisku.

Lądowanie nie należy do najbardziej udanych, samolot rozbija się, a terrorysta ginie. Okazuje się jednak, że jest to dopiero początek kłopotów. Pozostali terroryści są już w drodze. Czy tak przypadkowa grupa ludzi jest w stanie obronić się przed atakiem kilkunastu uzbrojonych i doskonale wyszkolonych ludzi?

Z przejmującego Zimna (John le Carre) – i tutaj nie ma problemu z zakupem, choćby w chyba największej internetowej, polskiej księgarni.  Opis z Merlina:

Zapierająca dech intryga, w jaką zostaje wplątany agent brytyjskiego wywiadu Leamas, wysłany do Berlina czasów „zimnej wojny”, nie jest jedynym atutem tej wybitnej powieści. Historia Leamasa, który nie wie, że jest zaledwie pionkiem w grze, mającej na celu wykrycie wrogiego agenta, stanowi bowiem pretekst do odpowiedzi na ponadczasowe pytania. Czym jest zdrada? Na czym naprawdę polega lojalność? Kiedy cel uświęca środki?

Le Carré jest wybitnym pisarzem, a kulisy działalności szpiegowskiej frapują go nie mniej od meandrów psychologii. Nic dziwnego, że sam Graham Greene uznał tę książkę, sfilmowaną z Richardem Burtonem, za najlepszy thriller szpiegowski, jaki kiedykolwiek napisano.

Duck Call (Inami Itsuva) – kolejna pozycja niedostępna w języku polskim. Tutaj problem jest tym większy, że jedynie w krzakach możemy ją zakupić, gdyby się jednak znaleźli odpowiedni desperaci, to proszę kierować się tutaj. Opis w moim tłumaczeniu brzmi następująco:

Młody chłopak, który przy rzece spotyka tajemniczego mężczyznę malującego ptaki na kamieniach, w trakcie snu widzi 6 snów na temat ptaków i mężczyzn… Ginące ptaki; kłusowniczą podróż młodego mistrza pachinko i faceta w średnim wieku; polowanie w górach na więziennego uciekiniera; opowieść o człowieku, ptaku i żółwiu; o przyjaźni kaczki i chłopca, i inne…

Brzmi kompletnie pojechanie i z chęcią bym tę akurat pozycję sprawdził. Tym bardziej, że na 10 recenzji na Amazonie w każdym przypadku dostała maksymalną ocenę.

Drzwi do lata (Robert A. Heinlein) – tym razem znów pozycja bez problemu osiągalna za grosze na polskich aukcjach. Opis od polskiego wydawcy brzmi następująco:

Dan Davis, młody zdolny inżynier automatyk, projektuje rewelacyjne modele robotów. Wraz z narzeczoną Bellą i wspólnikiem Milesem snuje wielkie plany na przyszłość.

Niestety, Dan zna się na maszynach, ale nie na ludziach. Belle i Miles w podstępny sposób oszukują go i pozbawiają prawa do patentów. Rozczarowany zyciem Dan Davis decyduje się na zamrożenie w komorze hibernacyjnej na trzydzieści lat.

Po obudzeniu doznaje szoku, powoli jednak zaczyna przystosowywać się do nowego świata. Nie pojmuje tylko jednego. Większość nowoczesnych automatów jest autorstwa… Dana Davisa.

Tę zagadkę można by wyjaśnić cofnięciem się Dana w przeszłość. Ale przecież podróże w czasie nawet w dwudziestym pierwszym wieku wydają się niemożliwe…

Cieplarnia (Brian Aldiss) – ta książka została niedawno w naszym kraju wydana, jednak jest podejrzanie trudno dostępna. W chwili obecnej ani na Allegro, ani w Merlinie jej nie ma. W tym ostatnim posiada jednak założony indeks, toteż przypuszczalnie warto poszukać choćby po tanich książkach. Jeśli oczywiście kogoś interesuje coś takiego:

Wybierz się w przyszłość Ziemi odległą o miliardy lat. Do przyszłości, w której nasza planeta zostaje zdominowana przez świat roślinny, a skarlały człowiek jest tylko mało znaczącym elementem ekosystemu. Przeżyj z bohaterami przygodę życia. Ta powieść poruszy cię do głębi.

Co do fantastyki w wykonaniu Aldissa – jest pierwszorzędna. Pierwsze strony powieści to szok, jeszcześmy się dobrze nie przywitali z bohaterami, a już grupka ludzi zostaje poważnie przetrzebiona przez różne żarłoziele, gębokłapy, parzyperze, wierzbomordy i tak dalej. Wielkie bogactwo form zamieszkuje tę książkę, tak że czytelnik rychło zaczyna się lękać, gdzie jest koniec tego świata, czy możliwe jest kontrolowanie go przez wątły umysł zielonego szczura. Uczestniczymy, podróżując z grupką głównych bohaterów, w zwiedzaniu ważniejszych połaci Ziemi późniejszej o pięć miliardów lat. Na brzegach mórz koczują gatunki wyparte z lądu przez drzewo, walcząc to z wodorostami, to ze zmienioną do niepoznaki fauną morską. Natomiast na linii terminatora zielsko traci na animuszu i tu chronią się gatunki dawnej fauny. (Z posłowia Marka Oramusa)

Kojima wymienił te 6 sztuk, które na pewien czas powinny nam starczyć. Ja się szczerze mówiąc na literaturze sensacyjnej nie znam w ogóle, SF przeczytałem raptem kilka sztuk, toteż jest mi to kompletnie obca tematyka. I z tym większą przyjemnością zagłębię się w chociaż część z nich. Mniejsza o to, czy Hideo je uwielbia czy nie. Każdy pretekst do zakupu kolejnej książki jest dobry, prawda? Jak coś z tego przeczytacie/czytaliście, to nie zapomnijcie podzielić się wrażeniami.

[źródło]

Reklamy

10 Responses to “Bądź jak Kojima – czytaj to, co Kojima”


  1. 26 kwietnia 2010 o 21:47

    No to tyle, jeśli chodzi o jego inspiracje postmodernizmem… poza tym, wiem, że książek się po okładce nie ocenia, ale wszystkie wyglądają ślicznie, aż chce się czytać! BTW – po japońsku czyta się źle, bo to wina języka, czy miałeś może do czynienia z jakimś nieciekawym pisarzem?

  2. 27 kwietnia 2010 o 06:06

    Kwestia języka, czytałem różne rzeczy. Po prostu jakoś mnie to usypia i męczące jest przede wszystkim dla oczu. Szczególnie, jak musisz czytać nie tylko od tyłu, ale jeszcze na dodatek pionowo. 😉

  3. 3 skylight
    27 kwietnia 2010 o 07:58

    Świetny wpis Tap-chan! Chociaż akurat ta książką, która jest dostępna jedynie po japońsku jakoś mnie nie rusza ;). BTW: ciekawe czy autor podobnego niusa na ppe sam zbierał informacje gdzie jakie książki są dostępne 😛

  4. 4 Beniamin Durski
    27 kwietnia 2010 o 11:36

    Nieźle się napracowałeś :). Chyba z czystej ciekawości sięgnę po chociaż jedną z tych książek, bo tak naprawdę żadna mi nic nie mówi. Swoją drogą, niektóre historyjki faktycznie mogą w pewien sposób wpływać na MGSa, przynajmniej tak z opisów wygląda ;).

  5. 5 skylight
    27 kwietnia 2010 o 11:55

    „Cieplarnia” w paru miejscach zbiera pochlebne recenzje. Ale hype na książki może być podobny do tego na gry, trzeba uważać 🙂

  6. 6 Ryslaw
    27 kwietnia 2010 o 16:37

    Cieplarnia i Drzwi do lata to absolutne klasyki. Nie znać ich to wstyd. Obie książki miały w Polsce kilka wydań. Moja wersja Cieplarni została wydana przez ISKRY chyba w 1983.

    Bardzo polecam obie książki. Drzwi do Lata to dość lekka pozycja i można ją połknąć w jeden/dwa wieczory. Cieplarnia jest ciut bardziej wymagająca, ale zdecydowanie warta poświęcenia czasu.

  7. 7 skylight
    27 kwietnia 2010 o 19:38

    Czasem mam wrażenie Rysławie, że przybyłeś z innej planety albo jesteś cyborgiem 🙂 Nie wiem skąd Ty bierzesz na to wszystko czas ale dzięki Dogrywce masz szansę podzielić się z nami wiedzą na temat takiej klasyki do czego Cię bardzo zachęcam!
    Jak bardzo wymagająca jest „Cielarnia” ? Mam nadzieję, że to nie coś takiego jak Welin ?

  8. 8 Ryslaw
    27 kwietnia 2010 o 20:04

    @skylight –> ja po prostu stary jestem. Wszystko to czytałem kilkanaście lat temu.

  9. 9 skylight
    28 kwietnia 2010 o 11:31

    Przypuszczam, że niewiele starszy ode mnie. Po prostu wcześniej miałeś okazję zainteresować się poważniejszymi książkami. Kilkanaście lat temu to ja byłem na etapie Mastertona 🙂


Comments are currently closed.

Twitter

Najpopularniejsze wpisy


%d blogerów lubi to: