18
Mar
10

Małe jest piękne

O tym, że seria PixelJunk jest dla wielu graczy skarbem pisać nie muszę. Nie muszę, ale i tak z chęcią to zrobię – PSN kryje w sobie cztery prawdziwe perełki… no może 3,5. Żadna gra z PSN nie bawiła mnie w trybie kooperacji tak jak Monsterki. Żadna nie sprawiła, że odciąłem się od otoczenia pogrążony w audiowizualnym transie tak jak uczynił to Eden. W końcu żadna inna gra nie zaskoczyła mnie czymś nowym w takim stopniu jak zaskoczył mnie Shooter. Każda z nich jest zupełnie inna, każda na swój sposób tajemnicza i piękna. Ostatnio przekonałem się również do Racers. Teraz już wiem, że ocenianie tej uroczej gierki na podstawie słabiutkiego dema to pomyłka. Jakiś czas temu, kiedy dowiedziałem się o planowanym sequelu (2nd Lap – kilka wpisów niżej opisał go Emiel) zakupiłem „samochodziki” i uwierzcie mi – Racers również ma w sobie to coś. Coś, co pozwala nam cieszyć się niczym małe dziecko z nowej, wymarzonej zabawki. Coś, co czyni całą serię taką wspaniałą. Nie potrafię jednoznacznie stwierdzić co to jest, to się po prostu czuje. Albo i nie czuje. Tak czy inaczej, wszystkie z czterech gier Q-Games wydanych dotychczas na PSN mają w sobie moc. Moc, która sprawiła, że do końca świata będę łykał w ciemno wszystko co ma znaczek PixelJunk.

Sam nie wiem o czym konkretnie chciałem napisać, więc powiedzmy, że chciałem o wszystkim po trochu. O moim zauroczeniu serią dałem znać już we wstępie, więc teraz postaram się skupić na kilku faktach i ciekawostach ze świata PixelJunk, by na końcu zastanowić się nad przyszłością tej wyjątkowej serii. Zacznę może od rzeczy na pozór oczywistej – chodzi o logo:

Jak orzekł Dylan Cuthbert, założyciel i zarazem człowiek grający pierwsze skrzypce w Q-Games:

Jeśli przyjrzysz się uważnie, dostrzeżesz w koronie dwie litery HD – jest to wskazówka, że w te gry należy grać wyłącznie w HD

Osobiście nie grałem inaczej niż w 720p, ale domyślam się, że na zwykłym odbiorniku SDTV gry te stają się niegrywalne. Z czysto technicznego punktu widzenia. O dostrzeżeniu piękna ogrodów Edenu nie wspominając. Domyślam się również, że te same ogrody wyglądają jeszcze piękniej w rozdzielczości Full HD, ale tu z kolei z czysto technicznych przyczyn nie dane mi było przekonać się o tym na własne oczy.

Skoro wspomniałem już o Dylanie… założycielem japońskiego studia Q-Games jest z urodzenia londyńczyk. Japońskiego głównie ze względu na siedzibę w Kyoto, bo jeśli wziąć pod uwagę cały skład to jest to studio jak najbardziej międzynaradowe. Przy Shooterze na przykład pracowali developerzy z różnych zakątków świata, między innymi z Australii, Włoch, był też pół Irakijczyk pół Francuz oraz – ma się rozumieć – Japończycy. Rzecz jasna z Brytyjczykiem na czele.

Studio Q-Games powstało w 2001 roku, ale warto wspomnieć, że Dylan zaczął programować już jako siedemnastolatek, konkretnie dla Argonaut Software Ltd. (obecnie Argonaut Games PLC). Nieco później, na mocy umowy pomiędzy Argonaut i Nintendo przeniósł się do Kyoto w Japonii, gdzie brał udział w tworzeniu trójwymiarowego shootera – X (Game Boy, 1992) czy bardziej znanego mi osobiście Star Foxa (SNES, 1993), a to za sprawą późniejszej wersji na Nintendo 64. Następnie nawiązał wspólpracę z Sony, a owocem tej współpracy były tytuły takie jak Blasto (PSX, 1998) oraz Pipo Saru 2001 (niepełnoprawny sequel Ape Escape wydany jedynie w Japonii na PS2, 2001). Drugą najważniejszą osobą w Q-Games jest Kentaro Yoshida (studio director), nazywany przez kolegów Yosiken. Odpowiedzialny był między innymi za wygląd serii Panzer Dragoon (jako graphic artist), na pewno dobrze znanej bardziej doświadczonym graczom.

Przenieśmy się jednak do czasów bardziej współczesnych. Markę PixelJunk kojarzy raczej większość z nas, ale czy zdawaliście sobię sprawę z tego, że ludzie odpowiedzialni za tę serię współtworzyli interfejs dla PS3 (XMB)? Wizualizacje w odtwarzaczu muzyki? Tak, to również ich dzieło. Skoro jesteśmy przy XMB, to wiedzcie jeszcze, że obecnie pracują nad nową wersją wizualizacji dla odtwarzacza audio, która ma się pojawić niebawem. Mowa o „PixelJunk lifelike”:

Jeśli wziąć pod uwagę fakt, że Q-Games współpracuje nad tym projektem z Baiyonem (Tomohisa Kuramitsu), czyli gościem, który skomponował muzykę i nadał wyjątkowy wygląd ogrodom Edenu – możemy liczyć na naprawdę ciekawy efekt końcowy. Pytanie tylko, czy dostaniemy to wraz z aktualizacją oprogramowania PS3, czy jako osobny produkt dostępny odpłatnie w PlayStation Store.

Wizualizacje wizualizacjami, ale co dalej? Dzięki organizacji ESRB wiemy o kolejnej części, ewentualnie dodatku do Racers (PixelJunk Racers 2nd Lap). Komentarz pana Cuthberta?

Bez komentarza… ale mamy kilka ciekawych pomysłów, które z pewnością ucieszą fanów Racers

Czyli wiemy niewiele. Oprócz tego, zapowiedziany został sequel PixelJunk Shooter. Co ciekawe, ma to być pełnoprawna kontynuacja, a nie jak można było się domyślać, dodatek Encore.

Bardzo mnie to wszystko cieszy, ale jednocześnie nie ukrywam, że chciałbym, aby tradycji stało się zadość i by część 1-5 zaskoczyła nas czymś zupełnie nowym. Pytanie „co dalej?” zadają sobie również fani na oficjalnym forum PixelJunk. Niemalże jednogłośnie marzą o erpegu w stylu klasycznej Zeldy. Oczywiście utrzymanym w konwencji dotychczasowych produkcji spod szyldu PJ. Moim nieskromnym zdaniem jest to świetny pomysł. Widok z góry, wyszukany jak zwykle styl graficzny, sterowanie postacią za pomocą lewej gałki, prawa gałka odpowiedzialna za władanie bronią, tudzież czarami. Do tego jak tradycja nakazuje lokalny tryb kooperacji, a jeszcze lepiej, na przekór tradycji – kooperacja w trybie online i przed oczami maluje mi się kolejny kandydat na miano najlepszej gry z PSN. Co ciekawe, w pewnym momencie głos w tej sprawie zabrał sam szef studia, który żartobliwie, aczkolwiek dość tajemniczo oznajmił:

Pamiętajcie, że część waszych sugestii może (ale nie musi) znajdować się już w fazie developingu – to tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś w przyszłości zapragnął rościć sobie prawo do własności, czy coś takiego

Odsłona 1-5 będzie prawdopodobnie przedostatnią częścią pierwszej serii, której cechą charakterystyczną jest grafika 2D i bez cienia wątpliwości powitam ją z otwartymi ramionami, czym by ona nie była. Druga seria opierać ma się już na grafice 3D i szczerze mówiąc jakoś mi do niej nie śpieszno. Przy pełnym zaufaniu jakim darzę magików z Q-Games obawiam się trochę, że ucieczka w trzeci wymiar może niekorzystnie wpłynąć na odbiór, że kolejne produkcje mogą zatracić to coś, o czym wspomniałem we wstępie, a czego nie potrafię nazwać po imieniu. Ekipa z Kyoto już czterokrotnie udowodniła, że świetnie czuje się w tworzeniu gier w starym-nowym stylu. Udowodniła, że pomimo braku skomplikowanej, trójwymiarowej grafiki gra może się podobać i dawać mnóstwo radości. Udowodniła to w czasach, w których wszyscy prześcigają się w tworzeniu coraz to bardziej realistycznej grafiki, zapominając gdzieś po drodze o tym co najważniesze, czyli o nas.

Reklamy

3 Responses to “Małe jest piękne”


  1. 18 marca 2010 o 08:56

    bardzo fajnie sie czytalo – szczegolnie, ze tez jestem fanbojem produkcji spod szyldu PixelJunk. tfu! nie tylko ja, ale i moja Szanowna Malzonka. i chyba jak kazdy, kto zagral w PJ Monsters w trybie wspolpracy – uzaleznilismy sie od tej gry kompletnie na dlugie… miesiace? jakos tak, bo do tej pory od czasu do czasu wlaczamy ja, zeby zrobic ktoras z plansz na tecze – tym razem w trybie Hard.
    najmniej mnie kreci PJ Racers – choc przyznaje, ze we cztery osoby gra nabiera zupelnie innego charakteru. ale mimo wszystko czegos mi w niej brakuje – wierze, ze dodatek przyniesie cos wiecej niz tylko nowe plansze.

  2. 2 Mariusz Stępień
    18 marca 2010 o 10:44

    Dzięki za dobre słowo. Z Monsterkami mam podobnie, czasem niespodziewanie nachodzi mnie chęć zagrania, odpalam, przechodzę z kimś jedną czy dwie plansze, po czym umacniam się w przekonaniu, że Potworki rządzą. Bardzo mało jest takich gier, do których wracam „po latach”, nawet pomimo wyciśnięcia z nich wszystkiego co fabryka dała.

    Recers trochę odstaje od reszty, nie da się ukryć, ale też jest fajną grą. Byłby (będzie?) jeszcze fajniejszą gdyby można się było poganiać w trybie online, ale to samo dotyczy reszty tytułów PJ. Taka przypadłość naszej ulubionej serii…

    Tak więc do zobaczenia na torze niebawem, nie wiadomo tylko czy jako duch czy jako w pełni żywy driver 😉

  3. 3 SimonX
    18 marca 2010 o 11:24

    Bardzo przyjemny tekst, bardzo przyjemny temat 🙂 Bardzo lubię PixelJunki. Zacząłem ed Edenu, który już po zapowiedziach i materiałach video bardzo mi się spodobał, a po zagraniu w demo bez żadnych wątpliwości kupiłem. To był chyba mój pierwszy zakup na psn powyżej 5 usd 🙂
    Monsterki długo mi nie podchodziły, ale muszę przyznać, że ostatnio gram w nie z wielką przyjemnością na PSP. Na dużej konsoli jakoś nie mogłem się przekonać do tej gry, a po paru sesjach na PSP zastanawiam się, czy jednak nie kupić też wersji na PS3 :). PJ Shooter to jedyny pixeljunk, który na razie skończyłem – świetna gra. Racers mi nie podeszło – widziałem tylko demo i nic ciekawego w tym jezdzeniu w kolko jedynie z mozliwoscia zmiany pasa nie odkrylem. Ciekaw jestem co dalej wymyślą 🙂 Z niechęcią myślę o przejściu ich gier w 3d, chociaż w tym przypadku może nie powinniśmy się obawiać – jest szansa na kolejne perełki w unikatowej oprawie i oryginalnym stylu 🙂


Comments are currently closed.

%d blogerów lubi to: