12
Mar
10

Home sweet Home 1.35

Nowa wersja Home o numerku 1.35 jest już dostępna od wczoraj na PSN. Zmian miało być dużo, więc postanowiłem odświeżyć sobie usługę, z którą kontakt przeważnie mam raz na kilka miesięcy.

To co faktycznie rzuca się w oczy, to szybsze działanie nowego Home. Czas ładowania aren jest zauważalnie krótszy, samo logowanie się do systemu zostało ograniczone do minimum – po prostu odpalamy program i już za chwilę jesteśmy w wirtualnej przestrzeni. Zmianie uległ także dotychczasowy interfejs nawigacji po menu. Sony nazwało go Navigatorem i w gruncie rzeczy poruszanie się w nim niewiele różni się od tego w XMB. Nawigacja jest faktycznie przyjemniejsza, szybciej można przeskakiwać między przestrzeniami, łatwiej też odszukamy naszych znajomych w Home (cóż, ja akurat takowych nie posiadam).

I to właściwie wszystko z tych wielkich zmian. Poza tym Home to dalej ten sam, dziwny świat, w którym nie bardzo wiadomo co robić. Mnie on w pewnym sensie intryguje. To naprawdę przedziwne uczucie patrzeć, jak grupka użytkowników zbiera się pod wiszącą srebrną kulą disco (jest takowa w przestrzeni Ratchet & Clank) i rozpoczyna wspólny taniec w rytm klubowej muzyki. I ci ludzie robią to przez 5, czasem nawet 10 minut. Wiem, że tyle, bo sam tam stałem i bujałem się z nimi. Albo sterczenie w kolejce do wirtualnej gry, która w dodatku jest np. reklamówką Audi. Też stałem. Wiem, bez sensu, ale taki trochę jest właśnie ten Dom.

Mi ta wczorajsza wizyta wystarczyła, aby dać sobie spokój z Home na kolejne kilka miesięcy aż do następnej ważnej aktualizacji. Chciałbym w sumie, aby Home zamienił się w coś większego, w taki naprawdę wirtualny świat (nawet kosztem grafiki), a nie ciąg malutkich aren. Wciąż nie rozumiem, dlaczego nie można zamówić sobie do domu (już tego prawdziwego) odpowiedników wirtualnych ciuchów. Można by tak wymieniać długo. Mam nadzieję, że kiedyś doczekam się tej funkcjonalności z prawdziwego zdarzenia.

[za moją PS3 oraz PlayStation.Blog.Europe]

Advertisements

4 Responses to “Home sweet Home 1.35”


  1. 12 marca 2010 o 21:48

    ja w sumie wszedlem do Home jakis tydzien temu – znalazlem gdzies informacje, ze w Home jest przestrzen Everybody’s Golf i naiwnie pomyslalem sobie, ze moze tam cos ciekawego bedzie. okazalo sie, ze jest to, co zwykle: nic.
    mi sie marza wirtualne muzea – gdyby Luwr, Musee d’Orsay albo inne British National Gallery sie zainteresowaly Home i moznaby sobie pochodzic i poogladac ich eksponaty… bo tak to takie chodzenie po martwym swiecie, konczace sie w 90% przypadkow kilkunastoma zaproszeniami do friendlisty od jakichs desperatow myslacych, ze skoro moja postac to kobieta (gruba i brzydka, ale jednak kobieta) to ja na pewno tez kobieta musze byc 😉

  2. 2 Mariusz
    12 marca 2010 o 22:30

    Ja byłem jakieś 2-3 tygodnie temu, w muzeum właśnie. W muzeum PixelJunk. Nic specjalnego, ale jakoś tak swojsko, czułem się jak ryba w wodzie 🙂 No i zajebisty t-shirt widziałem w tamtejszym sklepiku, niestety wirtualny…

    Chciałem jeszcze odwiedzić miejscówkę gdzie można powędkować, ale z tego co wyczytałem to trzeba za nią najpierw zapłacić, więc może innym razem 😉

  3. 3 .
    13 marca 2010 o 18:54

    tinyurl.com/PLHome
    🙂

  4. 16 marca 2010 o 22:00

    tez bylem w muzeum Pixel Junkow – taka koszulke to bym chetnie kupil, ale prawdziwa – wtedy zamowilbym nawet dwie… a tak… trzeba poszukac kogos, kto zrobi cos takiego: http://4.bp.blogspot.com/_vQc9CH-ZGN4/SF2wduQGGaI/AAAAAAAAAJw/uwc9Jk8rREE/s1600/DSC02500.JPG


Comments are currently closed.

Twitter


%d blogerów lubi to: