08
Mar
10

Co chcielibyśmy zobaczyć w LittleBigPlanet 2?

Lot w przyszłość

Całkiem niedawno świat obiegła informacja, że Media Molecule przyłącza się, a w zasadzie zostaje przyłączone do szczęśliwej rodziny studiów wewnętrznych SCE. Z samych tych wieści niewiele wynika, więc zamiast powtarzać puste słodkości, postanowiłem się zastanowić nad tym, co chcielibyśmy ujrzeć w kolejnej części LittleBigPlanet. W końcu chyba nikt nie ma wątpliwości, że MM pracuje nad kontynuacją przygód sackboya. To przecież nie tylko maskotka konsoli, ale również jedna z najlepiej sprzedających się nowych marek, jeśli chodzi o PlayStation 3.

Ja od LittleBigPlanet 2 oczekuję:

Lepiej dopasowanego lub specjalnego poziomu trudności. Bardzo lubię wyzwania i świetnie bawiłem się pod koniec LittleBigPlanet, gdzie co chwila miałem wrażenie, że to już koniec i po prostu się poddam, bo nikt poza nadludźmi nie przejdzie tego fragmentu. Potem jednak się udawało i brnąłem dalej, aż do kolejnego trudnego miejsca.

Niestety próbowałem też grać ze swoją siostrą czy z mniej ogranymi znajomymi. Zaczynało się bardzo pozytywnie – natychmiastowa miłość do szmacianki, przepychanki kto powinien gdzie stanąć, strojenie minek, ciągłe przebieranki i sackboyowa przemoc to cały urok LittleBigPlanet. Szkoda tylko, że wychodząc trochę dalej niż drugi czy trzeci świat spotykał ich wielki zawód, bo gra pomimo bardzo prostego sterowania okazywała się za trudna.

Tak jakby dwa różne zespoły pracowały nad projektem i jeden chciał stworzyć tytuł dla wszystkich, a drugi wyłącznie dla zaawansowanych graczy. Mam nadzieję, że do Media Molecule dotrze, że nie wszyscy są prawdziwymi wyjadaczami. Rozwiązanie problemu w zasadzie już podsunęło Nintendo w New Super Mario Bros Wii. Potrząsając Wiilotem gracz, który nie radzi sobie w danym fragmencie może uciec śmierci wskakując do bańki mydlanej. Tak długo jak ktoś jej nie rozbije to w zasadzie jest bezpieczny. Teraz tylko pomysł skopiować, choćby pod postacią dmuchanych sackboyów-balonów i w końcu cała rodzinka będzie mogła przeżyć przygody szmacianki.

W pełni sprawnego trybu online. Nie wiem jak u Was, ale ja naprawdę miałem miejscami mało przyjemne przeprawy z graniem ze znajomymi po sieci w LBP. Najpierw tłumaczyłem to sobie betą, potem gra wyszła i okazało się, że wcale nie jest lepiej. Dalej było czekanie na poprawkę, która w moim odczuciu niewiele poprawiła i nadal zabawa online była bardzo losowa. To naprawdę był spory problem, bo z niektórymi osobami nie mogłem w ogóle zagrać, innym razem LittleBigPlanet się zawieszało albo po prostu były kosmiczne lagi. Zamiast bezproblemowo wskoczyć do gry i dawać szmaciankom plaskacze to my marnowaliśmy czas na różne konfiguracje, próby dołączania do konkretnych osób, otwieranie portów i denerwowanie się jak to strasznie działa. Dorzucając do tego wspomniany punkt pierwszy, czyli fakt, że gra wymagała czasem naprawdę dużego skupienia i dokładności muszę powiedzieć, że bardzo zawiodłem się na tym, że obiecany najważniejszy punkt LBP, czyli zabawa w kooperacji działał jedynie (lub głównie) lokalnie.

Kompatybilności z poprzednią częścią. To chyba najbardziej oczywista rzecz, więc nie ma co się szczególnie nad tym rozwodzić. Media Molecule pochwaliło się ostatnio, że społeczność graczy stworzyła już ponad 2 miliony plansz. Wynik ten zawiera na pewno mnóstwo „dzieł” zrobionych tylko po to, aby uzyskać platynowe trofeum, ale są tam również świetne twory, nad którymi ludzie siedzieli dniami i nocami. Szkoda byłoby, żeby to wszystko zginęło, więc kompatybilność jest więcej niż wskazana.

Lepszego wykorzystania DLC. Dla mnie osobiście największy zawód związany z LittleBigPlanet to brak dodatkowych plansz, które moglibyśmy zakupić. Wiem, że nie taka jest idea samej gry, ale  Media Molecule jako jedyne może pozwolić sobie na dodanie czegoś nowego do gry, co całkowicie wykręci jej pomysł. Plansze tworzone przez społeczność początkowo były dość kiepskie jakościowo, a sama metoda ich wyszukiwania niewystarczająca. Dlatego liczyłem, że MM spełni swoje obietnice i faktycznie wypuści jeszcze kilka dodatków po świetnym pierwszym z Metal Gear Solid. Niestety zamiast tego zostaliśmy zaatakowani setkami słodkich, choć lekko przydrogich strojów dla naszej szmacianki. Ja nie zakupiłem żadnego poza tymi z MGSa, ale wtedy zrobiłem wyjątek, bo jak tu walczyć z Rexem nie będąc w stroju Snake’a.

Moim zdaniem Sony powinno skupić się na promowaniu LBP poprzez stroje. Jak to zrobić? Dzisiaj gry odblokowują specjalne nagrody dla Home, a FF XIII za pewne trofea pozwala zainstalować tematy do konsoli, więc nie widzę powodu, dla którego gra nie mogłaby nam udostępnić kostiumów do LBP2. Teraz łączymy to z punktem następnym i mamy doskonale napędzającą się maszynę, która dostarcza nie tylko pieniędzy Sony, ale i plansz graczom.

Plansz wykonanych przez innych twórców gier. Z całym szacunkiem dla Media Molecule, ale nikt inny nie będzie znał lepiej swojej gry niż jej twórca. Zatem czemu nie oddelegować jednej czy dwóch osób ze studia tworzącego właśnie jakiś nadchodzący hit i stworzyć kilka plansz promujących grę w przerwie na kawę. LBP to genialne narzędzie reklamowe, które mogłoby znakomicie podnieść ciśnienie przed premierami ważnych marek Sony i na pewno sprzedałoby dodatkowo tonę bonusowych strojów. Po prostu dajcie ludziom, gdzie te kostiumy nosić.

Wykorzystania różdżek? Tutaj jednak stawiam dość duży znak zapytania, bo nie chciałbym, żeby skończyło się tak jak z zabawami na Wii, a w sumie pierwsze prezentacje właśnie na to, by wskazywały. Nie wiem czy pamiętacie jak na TGSie Sony chwaliło się wykorzystaniem nowych kontrolerów w specjalnie przygotowanych planszach pierwszego LBP.

Ponieważ różdżki uciekły na jesień to możemy się spodziewać, że takie wykorzystanie pojawi się prawdopodobnie w kontynuacji szmaciankowych przygód. Wygląda to dość pomysłowo, ale jakoś nie podoba mi się ta idea, bo samemu nie jesteśmy w stanie przejść planszy i brakuje tutaj interakcji w obu kierunkach. Mimo wszystko daje twórcom kredyt zaufania i wierzę, że za pół roku stwierdzę, że muszę zakupić wspomniane różdżki, żeby pograć właśnie w LBP.

Zaskoczenia. To było dla mnie największym atutem LittleBigPlanet i liczę, że Media Molecule ma wciąż głowę pełną pomysłów, tak jak mogliśmy to zobaczyć w intrze gry. Świetne projekty plansz pokazujące, że w kreatorze da się stworzyć praktycznie wszystko to był tylko początek, bo przecież na przestrzeni czasu deweloper dołożył jeszcze wodę i paintinatora, czyli pistolet strzelający farbą. Twórcy nie ukrywali też, że mogą bez problemu uruchomić grę w widoku z pierwszej osoby, co spokojnie wystarczyłoby do organizowania wyścigów i biegów z przeszkodami. Ogranicza nas tylko wyobraźnia, więc zaskoczcie nas panowie z Media Molecule!

Reklamy

18 Responses to “Co chcielibyśmy zobaczyć w LittleBigPlanet 2?”


  1. 8 marca 2010 o 20:35

    Tylko 1 rzecz – sprawny multiplayer – bez lagów i problemów z połączeniem.

  2. 3 Exef
    8 marca 2010 o 22:14

    A może by tak jakiś microsystem walki wręcz? Z tego co zaobserwowałem wśród znajomych to sprawiłoby wielką przyjemność:P

  3. 4 SimonX
    9 marca 2010 o 07:08

    Z wszystkim się zgadzam, ale prawda jest taka, że nawet jeżeli LBP 2 będzie de facto paczką nowych poziomów to też je kupię 🙂 No bo jak nie kupować, skoro to praktycznie jedyna prawdziwa platformówka na PS3, do tego genialna tak 🙂
    Co do trudności gry – w sieci jest pełno ślicznych prostych poziomów – moje dzieci tylko w nie grają, bo z poziomów zrobionych przez MM potrafią przejść tylko przez pierwsze 2.

  4. 5 gurafikku
    9 marca 2010 o 08:45

    Podobno miało nie być LBP2 tylko chcieli rozbudowywać jedynkę? Ale skoro robią, to super. Zgadzam się z powyższymi argumentami dot. poziomu trudności. Mnie do dobrej zabawy wystarczy jurget 😛

  5. 6 skylight
    9 marca 2010 o 08:57

    Poziom trudności zabija LBP. Dlatego to gra będąca w zawieszeniu pomiędzy hardcorowcami, którzy często uważają, że gra jest dla nich za dziecinna, a casualami dla których jest zwyczajnie za trudna. Szczególnie dla trybu wieloosobowego powinna być opcja typu: nieskończona ilość żyć.

  6. 7 SimonX
    9 marca 2010 o 10:31

    taka opcja jest już na psp i pewnie pojawi sie w 2-ce

  7. 9 marca 2010 o 10:54

    „Plansz wykonanych przez innych twórców gier.” – szczerze mówiąc gdy wychodziło LBP byłem przekonany, że przynajmniej studia Sony wypuszczą jakieś reklamowe poziomy. Przynajmniej po jednym – Uncharted, Resistance, Killzone, GoW itp. Wydawało mi się to zupełnie naturalne. Niestety, nie doszło do tego, może po prostu nie ma to aż tak dużego potencjału reklamowego, jak początkowo mi się wydawało.

  8. 9 marca 2010 o 12:55

    fizyka plynow + zabawy z grawitacja poprosze :>

  9. 9 marca 2010 o 13:48

    gurafikku: miałeś nie ujawniać tego publicznie -_-

  10. 11 whuu
    9 marca 2010 o 21:42

    Przede wszystkim poprawić „planetarny” system poziomów stworzonych przez graczy. Wyszukanie w grze naprawdę dobrych plansz, pośród masy słabizny, graniczy z niemożliwością. Dużo łatwiej po prostu włączyć przeglądarkę i poszperać samemu w internecie.
    Co do poziomu trudności: osobiście grając ze starszą osobą największą frajdę sprawiały nam właśnie te najtrudniejsze zręcznościowo momenty. Pomysł z bańką z Mario byłby całkiem dobry, jeśli gra się z dzieciakiem, ale co jeśli dzieciaki grają same? Nieograniczona liczba żyć, poziom trudności z uproszczoną mechaniką, potworkami które nie kasują od razu, etc

  11. 12 JORDIXON
    7 stycznia 2011 o 11:32

    mam demo lbp2 i 🙂 naprawdę poprostu super że można nawet kolorować swoją planetę klikasz „ja” i „dekoracje”i już ja polecam.

  12. 13 JORDIXON
    7 stycznia 2011 o 11:37

    a i jeszcze jedno na pley station store jest demo za free:):):):):):) ale ma 2084 mega bitów :(ale jest fajne pa:):):):):)

  13. 14 JORDIXON
    7 stycznia 2011 o 20:50

    🙂

  14. 15 JORDIXON
    8 stycznia 2011 o 14:19

    :thumbsup:


Comments are currently closed.

Twitter

Najpopularniejsze wpisy


%d blogerów lubi to: