05
Mar
10

Słuszna Sprawa 2, czyli Emiel próbuje się przekonać do piaskownicy

Musiałem zagrać w Just Cause 2, bo zapowiedzi były niesamowicie, wręcz przegięcie pozytywne. Postanowiłem zatem sprawdzić to samemu, bo wiem jak tego typu gry („gameplay driven” i sandbox) rzadko mi odpowiadają.

W zasadzie cała oprawa graficzna robi bardzo pozytywne wrażenie, szczególnie jeśli mówimy o „piaskownicach”. Gdzieniegdzie tylko znajdziemy kamienie mające tragiczne tekstury, ale na to się nie zwraca uwagi przy tak wielkiej (ona jest przeogromna…) mapie i praktycznie nie występującemu doczytywaniu. Pierwsza myśl po odpaleniu dema to „ja chcę spaść tam na dół”, naprawdę widoczność jest tak niesamowita, że nie ma tego, do czego porównać. Aż chce się wykorzystać dostępny w grze spadochron i linkę. Wrażenie ze spadania z wysokiej góry czy jakiegoś budynku jest świetne i już dla niego warto odpalić demo.

Po rozgrywce widać, że praktycznie żadne prawa fizyki w grze nie obowiązują, ale to dobrze, bo zabawy z linką i spadochronem naprawdę dają radę. Szkoda, że w ciągu tej godziny testowania dema raczej nie udawało mi się tak jak na filmikach przelatywać od samochodu do samochodu i nie wiadomo jak długo unosić się w powietrzu, ale myślę, że to kwestia opanowania sterowania i obycia z mechaniką. AI, jak to w tego typu grach, stanowi jedynie tło dla naszych poczynań, więc nie ma co o nim wspominać.

Cała rozgrywka polega podobnie jak w Red Faction: Guerrilla na rozwalaniu wrogich placówek i budynków, aby dosłownie wywołać chaos. Im większy czy ważniejszy budynek zniszczymy tym więcej punktów dostaniemy. Gdy uzyskamy odpowiednio wysoki poziom to oprócz kasy otrzymamy również dostęp do misji pobocznych oraz fabularnych. Niby przyjemny sposób, ale ja jestem przeciwnikiem blokowania głównego wątku. Pod tym względem podobał mi się inFamous czy Assassin’s Creed 2, w które można było grać w zasadzie jak w normalną grę, od jednej misji do drugiej, kompletnie pomijając poboczne rzeczy, które z reguły są powtarzalne i nudne. Mówiłem już, że piaskownice są złe?

Wygląda na to, że największą wadą tej gry będzie oczywiście historia, o której zapomnimy w 5 minut. Miałem okazję zobaczyć dwie czy trzy scenki przerywnikowe z jednej misji. Ewidentnie poprowadzone są one tak, żeby jak najszybciej je przewinąć i przeskoczyć do akcji. W dodatku same postacie wyglądają tak sobie i brak im mimiki, więc można podejrzewać, że w pełnej wersji nie będzie lepiej i raczej mało nas będzie obchodzić kto jest kim i dlaczego musimy go wykończyć. Jasne, ja wiem, że większość zaraz powie, że nie to w tej grze się liczy, ale DLA MNIE same zabawy na wyspie wydają się za słabym motywatorem, by w grę zagrać w dniu premiery.

Wrażenia z dema jak najbardziej pozytywne, choć nie poleciłbym Just Cause 2 osobom, które wolą grać w gry dla historii (w sumie to ja…). Pierwsze skojarzenia to Red Faction: Guerrilla. Tutaj może nie mamy pełnej destrukcji otoczenia, ale podobnie jak tam, rozgrywka dostarcza znacznie więcej radości niż cała otoczka. Obawy identyczne jak w takich typowych sandboxach – czy zadania poboczne nie zaczną się powtarzać i nie skończy się to wszystko nudą?

Reklamy

5 Responses to “Słuszna Sprawa 2, czyli Emiel próbuje się przekonać do piaskownicy”


  1. 1 deusz
    5 marca 2010 o 19:13

    Polecam wziąć śmigłowiec, wzlecieć jak najwyżej się da i wyskoczyć… W dół leci się naprawdę długo, a w tym czasie pad cały czas wibruje na najwyższej częstotliwości. Polecam do rozmasowywania dłoni, bo cała akcja daje świetny efekt! 😉

  2. 5 marca 2010 o 19:59

    Gralem w demko na PS3 i niestety, cos jest skopane z oblozeniem przyciskow i jak sie nei bedzie dalo tego zmienic, bede sie musial zastanowic nad wersja.

    Btw. JustCause 2 zapowiada sie mega miodnie.

    • 3 SimonX
      5 marca 2010 o 21:42

      ale co konkretnie jest skopane?
      nie miałem żadnych problemów ze sterowaniem

  3. 4 SimonX
    5 marca 2010 o 20:05

    doszedłem do śmigłowca, jak go zobaczyłem, to od razu podjarany pobiegłem żeby polatać, nie zważając na ostrzał wrogich sił
    niestety prawie od razu wyleciałem poza obszar dema – no i się latanie skończyło 🙂

  4. 5 zaznos
    5 marca 2010 o 20:39

    Dawno sie tak dobrze nie bawiłem przy demku. Polecam przynajmniej sprawdzic


Comments are currently closed.

%d blogerów lubi to: