28
Lu
10

Podziękujmy Xbox Live Arcade

Niezaprzeczalnie więcej prostych i przyjemnych gierek znajduje się w usłudze sieciowej Microsoftu, co Sony od zawsze tłumaczyło dokładniejszym przebieraniem w tytułach mających trafić do sprzedaży pod szyldem PS Store. Debatę na temat tego czy naprawdę potrzebujemy co tydzień nowej gry (wczoraj były nawet trzy) zostawię sobie na później, a w tym wpisie skupię się na tym dlaczego posiadacze PS3 powinni być wdzięczni Microsoftowi za usługę Xbox Live Arcade.

Otóż nie wiem czy zwróciliście uwagę na to jak dużo tytułów od deweloperów niezależnych trafia przede wszystkim na XBLA. Jasne duzi wydawcy jak Electronic Arts (Battlefield 1943, NHL Arcade) czy Capcom (Marvel vs Capcom 2, Flock!) nie mają problemów z produkowaniem swoich gier na dwie platformy jednocześnie. Dla mniejszych ekip, szczególnie takich, które dopiero zaczynają to może być bariera nie do przejścia. Istnieją całkiem sensowne powody, dla których większość indie deweloperów skłania się ku platformie Microsoftu, a nie Sony, kiedy myślą o swojej pierwszej grze.

Oczywiście pierwsza i najważniejsza kwestia to finanse – nie tylko chodzi o koszty wydania samej gry, ale również o czas jej produkcji. Większość indie zaczyna na PC, bo tak jest najłatwiej i najtaniej. Tutaj z pomocą przychodzi Microsoft, który nie tylko stworzył platformę, na której programuje się bardzo podobnie co na komputerze, ale również udostępnił narzędzia, które pomagają w szybkiej konwersji pomiędzy sprzętami. Nikt (lub prawie nikt) na swój pierwszy raz nie zdecyduje się na pisanie na mitycznego Cella, bo niestety jest to pewnego rodzaju błądzenie po ciemku.

Inna sprawa to umowy pomiędzy wydawcą, a deweloperem. Wiele było dyskusji na temat tego jak bardzo trudna jest certyfikacja w Microsofcie i jak twórcy się męczą, by w końcu móc wypuścić swój produkt na XBLA. Z drugiej strony zgłoszenie się do Sony ze swoim pomysłem nie daje nawet gwarancji, że projekt ostatecznie ukaże się na PS Store. To spory problem, bo osoby, które dopiero zaczynają swoją zabawę z dewelopingiem często mają tylko jedną szansę, by odnieść sukces.

Ciekawe jest jednak to, że na podstawie umowy z Microsoftem tytuły ukazujące się na Xbox Live Arcade objęte są jedynie czasową ekskluzywnością, najczęściej wynoszącą od 6 miesięcy do roku czasu. Mówimy tu oczywiście o grach od deweloperów niezależnych, więc niekoniecznie oczekujcie, że za kilka tygodni/miesięcy zagracie w Shadow Complex czy Trials HD. Nie zmienia to jednak faktu, że z tego miliona gier ukazujących się na Xbox Live Arcade te, którym się udaje, mają potem sporą szansę trafić na PlayStation Network. Kilka przykładów poniżej.

Braid

Na Xbox Live Arcade ukazał się w listopadzie 2008 roku i natychmiastowo zgarnął tytuł najlepszej gry w usłudze sieciowej Microsoftu, deklasując rywali i zbierając naprawdę świetne recenzje. Pomimo tego, że upłynął ponad rok to wciąż jest to ścisła czołówka gier, które każdy posiadacz Xboxa 360 powinien ściągnąć, zresztą od grudnia gra jest również dostępna na polskim PS Store w cenie 36zł.

Jeśli nie jesteście całkowicie przeciwni grom logicznym i zagadkom to naprawdę musicie się zainteresować Braid. Pomysł na zabawę czasem nie jest w żadnym wypadku nowością, ale tutaj kluczowe jest, że jest to pełny produkt, który nie tylko ma ciekawe rozwiązania i patenty, ale również prześliczną grafikę, świetnie wpasowującą się muzykę, a nawet historię, która nadaje całości troszkę większego znaczenia niż tylko „przeszedłeś planszę 1-40, czas na planszę 1-41”. Największą zaletą gry są jednak ciągłe zmiany mechaniki gry, podobnie jak w PixelJunk Shooter. W momencie, gdy już naprawdę sądzimy, że rozgryźliśmy o co chodzi i zaczynamy czuć się pewnie przy kolejnych zagadkach to zaraz zaczyna się kolejny świat i znowu kombinowanie. Co jednak ważne, dzięki możliwości poprawiania swoich błędów rzadko wyrywamy sobie włosy z głowy z powodu braku zręczności, jedynie dlatego, że po prostu nie umiemy wymyślić jak coś przejść.

Jeśli jeszcze jej nie kupiliście to bardzo polecam. Trailer do znalezienia tutaj

Castle Crashers

Gra studia Behemoth stała się popularna zapewne głównie dzięki trybowi kooperacji na 4 graczy przez Xbox Live. W 2008 roku była najczęściej ściąganą grą z Xbox Live Arcade, a w dwa lata później to my, posiadacze PS3 będziemy mogli się nią cieszyć. Na razie nieznana jest dokładna data premiery, ale ponieważ grywalna wersja była prezentowana na Comic-Conie w lipcu 2009 roku to możemy po cichu liczyć, że to już bliżej niż dalej.

Ja bez bicia przyznam się, że wersję na Xboxa 360 zakupiłem dopiero w niedawnej promocji, gdy cena gry została obniżona o połowę. Powód? Niestety nie jest to tytuł dla jednego gracza, więc jeśli opuścicie pierwszy okres zachwytów i ogólnego zagrywania się to może być Wam trudno znaleźć chętnych do gry. Po prostu cała rozgrywka skupia się na wspólnym wyżynaniu wrogów, więc gdy zostajemy pozbawieni możliwości przyjacielskich pogaduszek o „wszystkim i o niczym” w trakcie to gra traci mnóstwo ze swojego charakteru. Jeśli jednak brakuje Wam ciekawej produkcji na PSNie, w którą byście mogli z przyjemnością klepać ze znajomymi, a z drugiej strony niekoniecznie sprowadzać wszystko do prostoty pokroju UNO to Castle Crashers będzie właśnie grą dla Was.Mamy tu trochę elementów RPG, mnóstwo przyjemnej siekanki z całkiem stylową rysunkową grafiką i dość długą rozgrywkę, no i przede wszystkim tryb lokalnej lub sieciowej kooperacji na 4 graczy! Ach, nie można również zapomnieć o humorze, którego nie mogło zabraknąć.

Jeśli będziecie mieli z kim grać to jest to pozycja obowiązkowa. Trailer możecie sprawdzić tutaj.

Magic the Gathering: Duels of the Planeswalkers

Jestem, a raczej byłem wielkim fanem Magic the Gathering, zatem do nowej odsłony Duels of the Planeswalkers podchodziłem z bardzo pozytywnym nastawieniem. Niestety gra nie jest tak dobra jak oryginał wydany dawno temu na PC, w którym podobnie jak w choćby nowszym Puzzle Quest mieliśmy mapę, po której poruszaliśmy się pomiędzy kolejnymi pojedynkami. Tutaj ograniczono się jedynie do menu wyboru przeciwników, więc kampania przybrała kształt kilku walk z rzędu, w których jedyny cel to pokonanie przeciwnika. Dla kogoś obytego z Magiciem nie będzie to specjalne wyzwanie, ale gra się bardzo przyjemnie, a interfejs jest nie tylko przyjazny dla użytkownika, ale również ładny i przejrzysty.

Ostrzegam jednak osoby, które z karcianą wersją nie miały do czynienia, ponieważ według opinii niektórych znajomych tutorial w grze nie wyjaśnia wszystkich niuansów, więc wgryzienie w rozgrywkę będzie prawdopodobnie zależne od Waszych własnych chęci. Z drugiej strony Duels of the Planeswalkers udostępnia Wam kilka ciekawych i nawet rozsądnie złożonych talii, które nie tylko są dobre na początek, ale z czasem są coraz bardziej kombinacyjne i wymagają więcej myślenia. Dzięki temu możemy dopasować coś do naszych możliwości, a jednocześnie dobrze się bawić. Obeznani z karcianką mogą się tylko troszkę oburzyć, że dołączony kreator talii pozwala jedynie na dokładanie kart, a nie swobodną edycję, co jest w zasadzie profanacją.

Z innych dodatków warto wspomnieć o trybie wyzwań, gdzie mamy w zasadzie do czynienia z zagadkami logicznymi. Musimy w przeciągu tury tak zagrać karty dostępne w ręce, by pokonać przeciwnika. Muszę powiedzieć, że ten tryb dostarczył mi najwięcej frajdy, chociaż samych zadań było troszkę za mało (około 7-10 w podstawowej wersji gry).

Gra na XBLA doczekała się jednego dodatku (drugi jest w produkcji), więc jeśli spodoba Wam się rozgrywka to możecie liczyć, że jeszcze do niej powrócicie. Trailer do znalezienia tutaj.

Alien Breed Evolution

Tutaj niestety za wiele powiedzieć nie mogę, ponieważ z jakiegoś powodu gry nie zakupiłem i pozostałem na etapie dema. Graficznie ten odświeżony klasyk prezentuje się całkiem zacnie, jeśli chodzi o gry w usługach sieciowych, szczególnie dzięki dobrej zabawie oświetleniem i na pewno budzi pozytywne skojarzenia z innymi grami z widokiem z góry.  Przez to nie powinniście liczyć na jakieś specjalne nowości czy zmiany, ale właśnie o klasyczny charakter rozgrywki chodzi i raczej nikt kto będzie tego poszukiwał to się nie zawiedzie. Niby to tylko chodzenie lewą gałką i strzelanie w danym kierunku prawą, ale cięższy klimat, gasnące światła, wybuchy i robale potrafią dostarczyć odpowiedniej dawki adrenaliny i filmowych momentów.

Rysław, któremu gra przypadła do gustu wspominał na jednej z polygadek, że niestety wadą jest w tym wypadku długość rozgrywki – gra jest przewidziana na 3 epizody, na razie na Xbox Live ukazał się pierwszy i zawiera on raptem 5 plansz, które jeśli dobrze pamiętam da się przejść w około 3 godziny. To co prawda niespecjalnie dużo, ale dużym plusem jest możliwość przejścia gry w kooperacji (offline i online) na jednym ekranie.

W sumie chyba dobrym porównaniem będzie tutaj Bionic Commando: Rearmed, rozgrywka zgodna z oryginałem, a do tego bardzo ładna grafika i tryb kooperacji. Ogólnie jeśli lubicie powroty do przeszłości, to jest na co czekać. Trailer do znalezienia tutaj.

GTA IV: Episodes from Liberty City

No dobra, epizody średnio pasują ideowo do tego wpisu, ale nie da się ukryć, że najpierw trafiły na Xboxa, żeby jeszcze w marcu tego roku zawitać na PlayStation 3. Osobiście sprawdziłem jedynie Lost and Damned i dodatek naprawdę przypadł mi do gustu, przeciwnie do podstawowego GTA IV. Niestety recenzja na Polygamii gdzieś zaginęła, więc nie przytoczę Wam odpowiedniego fragmentu, ale rzeczy, które utkwiły mi w pamięci to przede wszystkim świetny klimat, bardziej skondensowana fabuła i system punktów kontrolnych w trakcie misji, który w końcu uwolnił nas od bezsensownego dojeżdżania na miejsce, jeśli coś poszło nie tak.

Ballada zebrała bardzo podobne, jeśli nawet nie wyższe oceny (w granicach 90 punktów na 100), więc raczej nie mam obaw o jej jakość. Podobno jest napakowana akcją, a i postacie są lepsze niż w Lost and Damned, że o podstawce nie wspominając. Dla mnie największa atrakcja to dyskotekowy klimat, który widzieliśmy na pierwszym trailerze.

To chyba najbliżej Vice City jak będziemy, póki Rockstar nie pokusi się o powrót do mojego ulubionego miasta w serii.

Inna sprawa to kwestia sensowności zakupu w cyfrowej dystrybucji. Jeśli sprawdzą się moje przewidywania odnośnie ceny, czyli utrzyma się pułap 20$ za dodatek korzystając z pośrednictwa PS Store to wyjdzie to jakieś 69zł w naszym sklepiku. W takim wypadku zakup płytki wydaje się dużo rozsądniejszy, bo patrząc na sklepy internetowe Episodes from Liberty City kosztować będzie 119zł. Pamiętajcie również, że kupując dodatki z PS Store musicie mieć płytkę z GTA IV. Zatem nie dość, że kupując grę na nośniku otrzymamy możliwość jej odsprzedania, ale również odrobinkę niższą cenę i brak wymogu posiadania oryginału. No i jak tu nie kochać cyfrowej dystrybucji.

Jak sami widzicie, naprawdę jest za co dziękować Xbox Live Arcade, więc teraz wszyscy razem powiedzmy: DZIĘ-KU-JE-MY!

Reklamy

5 Responses to “Podziękujmy Xbox Live Arcade”


  1. 1 zaznos
    28 lutego 2010 o 04:44

    DZIĘ-KU-JE-MY!!! A tak na poważnie to wymieniłeś tylko kilka tytułów za które się uwielbia XBL

  2. 2 Beniamin Durski
    28 lutego 2010 o 11:04

    Wymieniłem te tytuły, które oficjalnie są zapowiedziane na PS3, a ukazały się najpierw na Xbox Live Arcade. Lista najlepszych gier na pewno wyglądałaby lepiej :).

  3. 3 whuu
    28 lutego 2010 o 12:02

    Dobry wpis, pewnie można by jeszcze wyszperać jakieś mniej znane gierki. Braid, obok Flower, to dla mnie najlepszy zakup z PSN, ostatnio nawet zakupiłem soundtrack za parę dolców (http://magnatune.com/artists/braid). Oby kiedykolwiek ukazał się jeszcze: The Misadventures of P.B. Winterbottom.

  4. 4 skylight
    28 lutego 2010 o 12:39

    Braid ciągle czeka w kolejce na zakup. Alien Breed to większy problem bo znów czeka mnie porównanie typu „wspomnienia vs. nowa wersja”. Niekwestionowaną zaletą XBL w stosunku do PSN jest fakt, że każda gra na XBL posiada demo. Sony jakoś nie kwapi się żeby zrobić to samo.
    Dobry wpis Emiel.

  5. 5 CzB
    28 lutego 2010 o 21:35

    Przez ta muniaturke zostalem oszukany 😉 juz myslalem ze CC jest dostepne na psn 😉 O trials hd cos wiadomo ? Czy nadal pozostaje posiadaczom ps3 zazdroscic tego tytulu ?


Comments are currently closed.

Twitter

  • Największym problemem w walce z Kaczyzmem jest niestety Schetyna i reszta jego przydupasów. ☹️ 30 minutes ago
  • Logika #tvpinfo 37% > 21+9+8+7+5%. 🤦‍♂️💆‍♂️ 2 days ago
  • Strasznie obrzydliwe audycje o sądach na TVP Info. Doskonale zrealizowane dla wyznawców, druga strona nie ma szans na taką ‘edukację’. 2 days ago
  • Sporo znajomych publikuje dziś foto z protestów. Też byłem. I wygląda na to, że bańka niestety mocno, kisimy się w swoim. 2 days ago
  • A poza tym, Lech zajebiście. (0:3) 1 week ago

%d blogerów lubi to: