03
Lu
10

kojima o 2010 (i tepper o kojimie)

Kojima to jeden z tych twórców, któremu praktycznie nie zdarza się mylić. Przynajmniej ja tak uważam, a jego reżyseria scen w Metal Gear Solid 4 ostatecznie osadziła go na moim prywatnym podium najlepszych twórców. Miałem go okazję widzieć na kilku targach, na Tokyo Game Show uczestniczyłem w panelu przez niego prowadzonym i strasznie fajny wydaje się z niego gość. No i fajne gry robi. Dlatego też warto posłuchać co ma taki celebryta do powiedzenia na temat 2010:

W tym roku pojawi się jeszcze więcej dobrych gier z zagranicy. Kojima Production jest Global Studio, więc niezmiennie będziemy konkurować z całym światem, ale rok ten będzie rokiem ustalenia kierunku.

Są dwie koncepcje.

Jedną z nich jest tworzenie rzeczy, w których specjalizują się zagraniczni producenci. Działają w ten sposób szczególnie studia europejskie. W przypadku tworzenia gry na rynek amerykański, zakładają wyspecjalizowane w tym studia i tworzą tytuły, które pewnie polubią amerykańscy gracze. Również w Japonii jest to ostatnio często stosowane. Sam też uważam, że to jest w porządku, ale w ten sposób przestaje istnieć pozycja game designera.

Druga opcja jest taka, jak gdy tworzyłem Metal Gear Solid – tworzenie produktu, który tylko ja potrafię wykonać i zmierzenie się nim ze światem. Ideałem jest mierzenie się z nim tylko za pomocą swojej oryginalności, ale w obecnych czasach stworzenie takiego dzieła i zrobienie z tego ogólnoświatowego hitu jest biznesowo trudne. Oczywiście chcę tworzyć oryginalne rzeczy, ale trzeba ustalić, czy tym można zawalczyć. Z tego powodu, w tym roku trzeba ustalić czym będę konkurować ze światem.

Rok 2010 będzie dla branży growej bardzo ważny. Pojawi się kontroler ruchowy do PS3, będzie też Natal na 360, telewizory 3D stawać się będą standardem, w związku z tym zmieni się kierunek w którym pójdą gry.

O tempora, o mores chciałoby się rzec. Cóż to za czasy, gdy jeden z najbardziej uzdolnionych, kultowych i bardzo popularnych twórców musi wybierać między biznesem, a tym, co chce zrobić naprawdę. Jestem całkowicie przekonany, że Metal Gear Solid 4 mógł powstać tylko za sprawą Kojimy i właśnie takich gier chciałbym więcej. Tworzenie czegoś tylko na grunt amerykański? To mi się szczególnie nie podoba, patrząc na doskonałe wyniki takich gier jak Modern Warfare. Kojima jest świetnym twórcą i obawiam się, że gdy zacznie kopiować, to może rozmienić swój talent na drobne.

Warto też przypomnieć, że jeszcze kilka lat temu nikt się nad takimi banialukami nie zastanawiał. Gry doskonałe były powszechnie jako takie traktowane i nie wprowadzano regionalizacji gustów. Przypuszczam, że gdyby zapytać Yoshinori Kitase czy samego Kojimę o kim myśleli tworząc Final Fantasy VII i pierwszego MGS na PSone, nie wymieniliby konkretnego regionu. Ot, to po prostu miała być dobra gra. Bardzo chciałbym, aby właśnie na tych dobrych grach nadal się skupiano, bez sztucznych prób podziału świata i niepotrzebnego dopasowywania się do gustu konsumentów. Doskonałe rozwiązania w rozgrywce są uniwersalne, co udowadniano już setki razy.

I tak, zdaję sobie sprawę, że budżety na tworzenie gier wzrosły niebotycznie, aczkolwiek 10-15 lat temu, tworząc największe hity na PSone także wydawano, w ówczesnej skali, ogromne pieniądze. I jakoś się udawało. Ostatnio można było przeczytać, że obecnie na sprzedaż gier ogromny wpływ ma marketing, znacznie zresztą większy niż recenzje. Stąd sam byłbym za opcją tworzenia doskonałych gier, a potem ich doskonałej promocji. Jak będziemy tak promować tylko precyzyjnie skrojone pod gusta masowego konsumenta produkty, to skończymy z większą liczbą takich No More Heroes 2, które otrzymuje doskonałe recenzje, ale nawet sam fakt wydania gry w momencie premiery nie został prawie nigdzie prawidłowo zaanonsowany. Przez to dzieło Goichi Sudy się nie sprzeda, a Autorzy przez duże A zdechną z głodu. I wtedy zostaniemy już w dupie.

[znalezione na hachimaki]

Reklamy

3 Responses to “kojima o 2010 (i tepper o kojimie)”


  1. 3 lutego 2010 o 14:38

    Kojimo, Kojimo! Prosimy kolejnego MGS’a na takim poziomie jak czwórka.

  2. 2 whuu
    3 lutego 2010 o 18:21

    ale czy czas tworzenia oryginalnych, autorskich gier nie minął? Teraz liczą się tylko wyniki sprzedaży na największych rynkach, czyli już w fazie projektowania, trzeba wymyślić coś co akurat będzie się podobało w ameryce/zachodniej europie/japonii.
    Deweloperzy pracują pod presją wywalenia z pracy, co chwilę jesteśmy atakowani nowymi informacjami o kiepskich wynikach finansowych i zwolnieniach w firmach, które jeszcze nie dawno były nie do ruszenia, więc chyba z ich punktu widzenia, nie warto ryzykować.

  3. 4 lutego 2010 o 13:43

    whuu mądrze pisze – trzeba robić to co spodoba się „ameryce i zachodniej europie”, inaczej nie ma szans powodzenia. Smutne 😦


Comments are currently closed.

Twitter


%d blogerów lubi to: