02
Lu
10

nie dość, że powstaje film Ghost in the Shell, to jeszcze będzie w nim dużo akcji

Wiedzieliście, że powstaje film z aktorami Ghost in the Shell (czyli z japońskiego 攻殻機動隊)? Ja szczerze mówiąc nie miałem pojęcia, ale dzięki Sankaku Complex dowiedziałem się nie tylko o jego istnieniu, także o jego podstawowym problemie.

GitS był oryginalnie mangą. Anime powstało z komiksu (…) i dalej powstały również dwa sezony animowanego serialu telewizyjnego. I to [nowy film – dop. JT] będzie adaptacją oryginalnej mangi, komiksu, który to wszystko rozpoczął.

Tak mówi Laeta Lalogridis, scenarzystka nadchodzącego dzieła. Zaraz jednak dodaje czego można się spodziewać:

Dużo akcji… dużo akcji.

Jeśli w filmie będzie aż tyle akcji, że trzeba to powtarzać dwa razy, to niestety nie mam najlepszych przeczuć. O ile dobrze pamiętam, to w oryginalnym filmie Mamoru Oshii ogromną siłę stanowiła atmosfera i wykonanie (i muzyka!), zaś w komiksie akcji było jeszcze chyba mniej, a więcej miejsca pozostawiona na wyjaśnienie skomplikowanej (przynajmniej dla ówczesnego kilkunastolatka) intrygi. Tak czy owak – czekam na premierę, potencjału w komiksie Shirowa nie brak.

Jaki ma to związek z tematyką bloga? Wbrew pozorom nie AŻ TAK mały, bo na przestrzeni lat ukazały się dwie pozycje z GitS w tytule.

Wydany w 1997 roku Ghost in the Shell trafił na pierwszą konsolę Sony i pozwalał wcielić się graczom w żółtodzioba z sekcji 9, który zasiadał za sterami Fuchikomy, czyli dość mobilnego, niewielkiego mecha. Rozgrywka to głównie sunięcie po ziemi, skakanie i wiele innych ewolucji do rytmu nieustannego warkotu karabinu maszynowego. Co ciekawe, za animacje odpowiedzialne było studio Production I.G, czyli ci sami ludzie, którzy stworzyli wcześniej animowany film pod tym samym tytułem. Major Kusanagi w intrze rzeczywiście wygląda świetnie.

Później, w latach 2004-2005 powstały jeszcze dwie gry Ghost in the Shell: Stand Alone Complex. Najpierw ukazała się edycja na PS2, później sequel na PSP. W nich mieliśmy nareszcie przyjemność wejśc w skórę Motoko Kusanagi i jej ekipy (m.in. Batou), natomiast dziennikarze nie przyjęli zbyt entuzjastycznie żadnej z wersji. Zabrakło polotu i żałowano niewykorzystanego potencjału. Zresztą poniższy film prezentujący pierwszą misję na PS2 niespecjalnie mnie przekonuje – fatalnie dobranej i nudnej kolorystyki nie ratuje nawet tyłek pani major na pierwszym planie.

A szkoda to ogromna, bo tak świetnie zrealizowany cyberpunkowy świat zasłużył na coś więcej, niż kilka średniaków. Może ktoś z branży growej także zdecyduje się ponownie sięgnąć po nieco już zapomnianą licencję? Premiera filmu byłaby doskonałą ku temu okazją.

Advertisements


Twitter


%d blogerów lubi to: